I PRZYKAZANIE DEKALOGU

 „Jam jest Pan, Bóg twój, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”

            Hucznie rozpoczęliśmy kolejny rok – już 2004! Wielu z nas martwi się, że oto kolejne lata przybywają. Inni cieszą się, patrząc optymistycznie w przyszłość. Z pewnością wielu z nas zastanawia się, jaki ten rok będzie? Co nam przyniesie? Może poszczęści mi się i dostanę w końcu lepszą pracę... Ktoś inny planuje – zdam dobrze maturę i może dostanę się na wymarzone studia, może w końcu ta spotkana osoba będzie tą jedyną, tą, na którą czekało się tyle...

            Wielu z nas marzy, snuje plany na przyszłość, ma nadzieję.

Czasami jednak tak korci, by już wiedzieć, by nie dać się zaskoczyć. Tak trudno jest zaufać. Wierzyć, że Bóg jest, wszystko widzi i obdarza tym, co najlepsze. My ludzie lubimy wiedzieć, co nas czeka, lubimy mieć przewagę. Chcemy panować i wszystko kontrolować. Lubimy mieć władzę! Dlatego też zdarza się, że szukamy sposobów, by poznać co przed nami. Mamieni chęcią poznania, jesteśmy jak niegdyś nasi pierwsi rodzice w raju, którzy pragnęli być jak bogowie i znać dobro i zło. Sięgamy więc do horoskopów, numerologii, wróżymy z kart. Ktoś może zasięga rady wróżki. Wydaje się nam to niewinną zabawą, zaspokojeniem ludzkiej ciekawości... Wiemy, że tak nie można, ale w czym to może komuś zaszkodzić!

            Wszystko to jednak związane jest z praktyką wróżbiarską i rozprzestrzenia w dzisiejszym świecie okultyzm.

            A Bóg mówi: „Nie będziesz się zwracał do wywołujących duchy ani do wróżbitów. Nie będziesz zasięgać ich rady... Ja jestem Pan, Bóg wasz”. (Kpł 19,31). Albo w innym miejscu: „Przeciwko każdemu, kto zwróci się do wywołujących duchy albo do wróżbitów (...), zwrócę oblicze i wyłączę go spośród jego ludu... Bo Ja jestem Pan, Bóg wasz”. (Kpł 20, 6-7).  

            Czy jako wierzący katolicy nie powinniśmy się sprzeciwić powszechnemu okłamywaniu nas??? Bóg jest naszym Stwórcą i jedynym Panem całego świata, najlepiej więc wie, co jest nam w danej chwili potrzebne. Bóg jest naszym Najlepszym Ojcem, Który z bezgranicznej miłości do nas posłał swojego Syna na świat, aby przez Wcielenie przyjął nędzną naturę człowieka, potem zaś, by zbawił nas na krzyżu.

„Bóg jest Miłością”(1 J 4,16). Jakże więc nie ufać, że daje nam to, co najlepsze. Od nas Bóg pragnie jedynie ufności, miłości i posłuszeństwa.

            Może więc w nowym roku zamiast ulegać złudzeniom, warto włożyć wysiłek i wzmocnić naszą wiarę, kształtując wspólnie z Bożą łaską przyszłość swoją i otaczającego nas świata.

        B.J.

II PRZYKAZANIE DEKALOGU

„Nie będziesz brał imienia Pana Boga swego nadaremno”

Dla Izraelitów duże znaczenie miało imię. Wyrażało ono osobę, określało istotę jej charakteru a także życiowe przeznaczenie. Od początku ludzkości miało określone znaczenie. Ewa otrzymała imię od swego męża, stając się matką wszystkich żyjących. Abramowi Bóg zmienił imię na Abraham. Bóg Izraela zawierając z patriarchą przymierze, nadaje jego życiu nowe posłannictwo, dając obietnicę, że stanie się on ojcem mnóstwa narodów (por. Rdz 17, 5). Także Jakubowi, synowi Izaaka, Bóg zmienił imię na Izrael, gdyż walczył z Bogiem i ludźmi, i zwyciężył (por. Rdz 32, 29).

            Bóg Izraela nadając imiona i nowe zadania swym wybranym, długo nie objawiał swojego Imienia. Dał się ludziom poznać dopiero przez Mojżesza, któremu w krzewie gorejącym objawił swe Imię. Imię Boga „Jestem, Który Jestem”, ukazuje, że Bóg jest Miłością, że jest obecny wśród ludzi, daje i podtrzymuje wszelkie życie, troszcząc się o każdego człowieka. Imię utożsamia się z samym Bogiem.

            Wiedząc, że w Imieniu swoim Bóg objawił siebie, swoją pełną miłości obecność wśród ludzi, lekceważeniem i znieważeniem staje się wzywanie Imienia Bożego od niechcenia. Często niepostrzeżenie wołamy „Boże”, zapominając zupełnie o przesłaniu, jakie to Imię ze sobą niesie. Zbyt łatwo przywołujemy Boże Imię dla potwierdzenia naszych obietnic, czy też jako zapewnienie, że to, co mówimy, jest prawdą. Izraelici pragnąc zapobiec jakiemukolwiek nieposzanowaniu Boga, podczas czytania Pism napotkane w tekście imię Boga - Jahwe zastępowali słowem Adonaj, co oznacza Pan.

            Spójrzmy na to, co mówi nam Ojciec Święty Jan  Paweł II: „Chrześcijanami nazywamy się my wszyscy, którzy jesteśmy ochrzczeni i wierzymy w Chrystusa Pana. Już w samej tej nazwie zawarte jest wzywanie Imienia Pańskiego. Drugie przykazanie Boże powiada: „Nie będziesz brał Imienia Pana Boga twego nadaremno”. Zatem jeśli jesteś chrześcijaninem, niech to nie będzie wzywanie Imienia Pańskiego nadaremno. Bądź chrześcijaninem naprawdę, nie tylko z nazwy, nie bądź chrześcijaninem byle jakim”. (Jan Paweł II, Rzeszów - 02.06.1991).

            Papież odczytuje II przykazanie jako zachętę do radykalizmu wiary, do kolejnego nawrócenia w naszym życiu, do tego, aby nasze chrześcijaństwo przynosiło owoce i było znakiem, światłem dla innych. Wówczas nasza wiara będzie żywa i będzie poszerzaniem na ziemi Bożej chwały i Bożego Królestwa.

            Jeśli modlimy się do Boga i prosimy Go o to, co nam potrzebne, a nie wypełniamy woli Bożej w naszym życiu, to wzywamy Go nadaremnie.

                 B.J.

III PRZYKAZANIE DEKALOGU

„Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”

            Każdy z nas słyszał nieraz, że w niedzielę należy odłożyć codzienne obowiązki i świętować. Czy jednak do końca rozumiemy, co kryje się pod słowem „świętowanie”? Czy potrafimy odróżnić przeżywanie niedzieli w duchu chrześcijańskim od praktyki cotygodniowego „weekendu”, związanego z aktywnym wypoczynkiem lub beztroskim leniuchowaniem?

            Niedziela jest dniem wyjątkowym! W tym dniu Bóg odpoczywał po trudzie stwarzania i tego dnia Jezus zmartwychwstał, pokonując śmierć i szatana. Także w niedzielę zstąpił na Apostołów Duch Święty, dając im moc i siłę do głoszenia Ewangelii. Rozważając wspomniane wydarzenia, widzimy, jak wiele w tym wyjątkowym dniu się dokonało i jak Bóg wówczas działał. Również teraz Bóg nieustannie działa, stwarzając świat i podtrzymując go w istnieniu. Bóg nigdy nie przestaje działać. „Ojciec mój (mówi Jezus) działa aż do tej chwili i Ja działam” (J 5, 17).

            Odpoczynku Boga w siódmym dniu nie należy więc rozumieć jako braku działania. Dzień Pański ma być czasem radosnej kontemplacji nad tym, co zostało już stworzone, czasem pełnego wdzięczności oblubieńczego zwrócenia się ku Bogu. Jak to rozumieć? Owszem, jest to czas oderwania się od codziennych trudów, obowiązków, od przyziemnych spraw, od pracy i nauki, ale to przede wszystkim czas przylgnięcia do Boga. To skupienie uwagi i skierowanie się ku Bożym sprawom. Pan Bóg pobłogosławił i uświęcił siódmy dzień, to znaczy, że oddzielił go od innych, aby człowiek w tym dniu w szczególny sposób wszedł w oblubieńczy dialog z Bogiem. Aby uznał i wciąż na nowo uświadamiał sobie swoją zależność od Stwórcy.

            Szczególnym czasem, gdy najpełniej wchodzimy w relację z Bogiem, jest Eucharystia. To tam najściślej jednoczymy się z Panem. Jest ona przedsmakiem nieba i nadzieją na udział w uczcie „Godów Baranka”. Jak mówi św. Augustyn, podczas Eucharystii Kościół niejako ćwiczy się w pragnieniu, zaznając tej radości, którą przyniesie nowe niebo i nowa ziemia. Ojciec Święty w swoim nauczaniu tak ujmuje temat III przykazania: „Kiedy Bóg mówi: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”, słowo Jego nie tylko dotyczy jednego dnia w tygodniu. Dotyczy ono całego charakteru naszego życia. W tym naszym ludzkim życiu nieodzowny jest wymiar świętości. Jest on nieodzowny dla człowieka, ażeby bardziej „był” – ażeby pełniej realizował swe człowieczeństwo. I nieodzowny jest dla narodów i społeczeństw”. Jan Paweł II, Homilia w Lubaczowie (03.06.1991). 

                                                                                                      B.J.

(na podstawie: Jan Paweł II, List Apostolski „O świętowaniu niedzieli”)

IV PRZYKAZANIE DEKALOGU

„Czcij ojca swego i matkę swoją”

Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina nam, że czwarte przykazanie rozpoczyna drugą tablicę Dekalogu. Zawarte są na niej wskazania, jak układać relacje z drugim człowiekiem, aby trwać w porządku miłości.

Na pierwszy rzut oka czwarte przykazanie wydaje się być dosyć oczywiste w swej wymowie. Mamy okazywać szacunek rodzicom. To prawda, ale w tym przykazaniu kryje się jeszcze kilka wezwań Pana Boga, o których często nie pamiętamy. W Katechizmie czytamy dalej:

„Czwarte przykazanie jest wyraźnie skierowane do dzieci, określając ich relację do ojca i matki, która jest najbardziej powszechna. Dotyczy również związków pokrewieństwa z innymi członkami rodziny. Domaga się okazywania czci, miłości i wdzięczności dziadkom i przodkom. Obejmuje wreszcie obowiązki uczniów względem nauczycieli, pracowników względem pracodawców, podwładnych względem przełożonych, obywateli względem ojczyzny oraz tych, którzy nią rządzą lub kierują.

            Przykazanie to wskazuje i obejmuje obowiązki rodziców, opiekunów, nauczycieli, przełożonych, urzędników państwowych, rządzących, wszystkich tych, którzy sprawują władzę nad drugim człowiekiem lub nad wspólnotą osób.” (KKK 2199)

            Czwarte przykazanie określa więc nasze relacje z członkami rodziny. Przy czym rodzina jest tutaj szeroko pojęta. Zarówno ta najbliższa rodzina, z którą łączą nas więzy krwi, jak i rodzina, jaką jest społeczeństwo czy też Ojczyzna.

Takie spojrzenie na czwarte przykazanie proponuje nam również Jan Paweł II: 

"Czcij ojca twego i matkę twoją". (...) Przykazanie zobowiązujące człowieka do czci rodziców, ojca i matki, zabezpiecza podstawowe dobro ludzkiej wspólnoty. Rodzina bowiem znajduje się u podstaw wszystkich ludzkich wspólnot, wszystkich społeczności i społeczeństw.

            Słowa czwartego przykazania skierowane są do dzieci, do synów i córek. Mówią: "Czcij ojca i matkę". Z równą siłą jednak odnoszą się do rodziców: "Pamiętaj, abyś prawdziwie zasługiwał na tę cześć". Bądź godny imienia ojca! Bądź godna imienia matki! (...) żeby dzieci mogły czcić swoich rodziców, muszą być uważane i przyjmowane jako dar Boga. Tak, każde dziecko jest darem Boga. Dar to trudny niekiedy do przyjęcia, ale zawsze dar bezcenny. Trzeba najpierw zmienić stosunek do dziecka poczętego....” (03.06.1991)

            Rodzina jest więc w oczach Bożych tak ważna, że to właśnie od niej rozpoczyna Pan Bóg drugą tablicę Dekalogu. 

                                                                                                                           B.J.

V PRZYKAZANIE DEKALOGU

„Nie zabijaj”

           Dzisiaj w wielu miejscach na świecie jest w widoczny sposób łamane piąte przykazanie. Wojny, podczas których zabija się drugiego człowieka, a do walki nierzadko wykorzystuje się dzieci. Nieuwzględnianie prawa więźniów, godzenie w godność kobiety. Morderstwa i wszelkie napady. Aborcja i powszechna zgoda na ustawodawstwo zezwalające na jej stosowanie. Praktykowana w wielu krajach eutanazja i kara śmierci.

            O wspomnianych aktach przemocy każdy z nas wie, niektórzy doświadczyli... Wydaje nam się, że co do piątego przykazania to my akurat jesteśmy w porządku. Jednak w Kazaniu na Górze Chrystus tłumaczy piąte przykazanie i je rozwija. Wszelki grzech na brata jest winą w świetle Dekalogu. Także obelgi słowne, posądzanie kogoś o brak pobożności. Jezus daje w ten sposób do zrozumienia, że słowem można nie tylko zranić, ale także zabić drugiego człowieka. Można zabić jego dobre imię. Poszerzając zrozumienie przykazania "nie zabijaj", widać jak wiele jest możliwości zabicia bliźniego. Można zabić w kimś chęć do pracy, a nawet do życia, gdy się nie dostrzega nic pozytywnego przez całe lata. Można dobić kogoś chłodem spojrzenia, bezdusznym urzędniczym stylem traktowania, brakiem miłości. Św. Jan przestrzega: "Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą". (J 13, 15) Jednak nasze złe postępowanie może mieć też inne oddziaływanie. Wszelkie złe słowo, czyn lub zaniedbanie, brak reakcji z naszej strony na jawną niegodziwość, może zabić cudze sumienie. Nasza możliwość zabijania nie dotyczy tylko człowieka. Swym grzechem zabijamy, krzyżujemy samego Boga. "Krzyżują w sobie Syna Bożego i wystawiają Go na pośmiewisko" (Hbr 6, 6). Człowiek może doprowadzić się do takiego stanu, że Bóg nie może już dać w nim znaku życia o Sobie. Taki stan jest w konsekwencji groźny dla otoczenia, ponieważ  każdy grzech ma charakter społeczny.

               "W samym centrum Bożego porządku prawdy, wpisanego w serce człowieka, leży przykazanie "nie zabijaj" - zakaz stanowczy i absolutny, który równocześnie afirmuje prawo każdego człowieka do życia: od chwili poczęcia aż do naturalnej śmierci. Prawo to w sposób szczególny bierze w obronę ludzi niewinnych i bezbronnych". Prawo broni "aby żaden człowiek nie stawał się ofiarą agresji na jego życie czy zdrowie: aby nie był niewinnie zabijany, torturowany, dręczony, zagrożony. Chrystus w Kazaniu na Górze rozszerzy jeszcze zasięg piątego przykazania Dekalogu na wszystkie działania przeciw bliźniemu, zrodzone z nienawiści czy mściwości (nawet jeśli nie posuwają się aż do zabójstwa: "kto się gniewa na brata swego" - tak mówi Chrystus w Kazaniu na Górze).

(Homilia Jana Pawła II w Radomiu - 4.06.1991).

                                                                                                      B.J.

VI PRZYKAZANIE DEKALOGU

„Nie cudzołóż! ”

                       Współczesny świat, nastawiony na konsumpcję i szukanie przyjemności, z trudem przyjmuje szóste przykazanie Dekalogu. W imieniu Kościoła Ojciec Święty Jan Paweł II zadaje każdemu z nas pytanie:

            "Co stało się z przykazaniem: "Nie cudzołóż" w naszym polskim życiu? Czy małżonkom naprawdę zależy na tym, ażeby ich dzieci rodziły się z czystych rodziców? Czy nosimy w sobie poczucie, że ciało ludzkie jest wezwane do zmartwychwstania i że winniśmy troszczyć się o zachowanie jego godności? Czy potrafimy sobie uświadomić, że ludzka płciowość jest dowodem niesłychanego wręcz zaufania, jakie Bóg okazuje człowiekowi, mężczyźnie i kobiecie, i czy staramy się tego Bożego zaufania nie zawieść? Czy pamiętamy o tym, że każdy człowiek jest osobą i że nie wolno drugiego człowieka sprowadzać do roli przedmiotu, który z pożądliwością można oglądać lub którego po prostu się używa? Czy narzeczeni budują swoją przyszłą jedność małżeńską, tak jak się to robić powinno, to znaczy zaczynając od budowania jedności ducha? Czy małżonkowie pracują nad pogłębieniem swojej małżeńskiej jedności - pomimo całego trudu, a także obiektywnych trudności, jakie niesie z sobą życie, pomimo różnych ułomności, jakimi oboje są obciążeni? Czy pamiętają o tym, że w momencie ich ślubu przed ołtarzem sam Chrystus zobowiązał się być z nimi zawsze, być ich światłem i mocą? Czy małżonkom naprawdę zależy na tym, aby ta Boska obecność Chrystusa napełniała ich życie małżeńskie i rodzinne? Pytania te stawiam przed Bogiem, stawiam je wszystkim rodzinom katolickim, wszystkim małżonkom, wszystkim rodzinom w całej Polsce!"

(Łomża, 4 czerwca 1991r.)

            Jaka jest nasza odpowiedź na te pytania? Co robimy, aby zachować czystość w naszym życiu?

            Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina, że człowiek został stworzony na Boży obraz i podobieństwo. Zostaliśmy więc stworzeni do miłości, która powinna przenikać wszystkie sfery naszego życia, także naszą płciowość. Brak tej miłości powoduje nieuporządkowanie w naszych sercach, które rodzi z kolei nieczystość. Katechizm wymienia takie wykroczenia przeciw czystości, jak: rozwiązłość, masturbacja, nierząd, pornografia, prostytucja, gwałt. W celu wyeliminowania tego zła Kościół zachęca nas do osiągnięcia panowania nad sobą. Jest to zadanie długotrwałe. Nigdy nie należy zakładać, że zdobyło się je raz na zawsze.

            Czystość jest wreszcie darem Bożym, o który trzeba nieustannie prosić. To Duch Święty uzdalnia człowieka, odnowionego przez chrzest, do naśladowania Chrystusa w Czystości.

                                                                                                                           B.J.

VII PRZYKAZANIE DEKALOGU

„Nie kradnij ”

 

            Zdarza się nam czasami kierować myśleniem Kalego z „W pustyni i w puszczy”: jak Kali ukraść komuś krowy to dobrze, a jak Kalemu ukraść to źle… Zasadniczo jednak siódme przykazanie wydaje się nam proste i oczywiste: każdy ma swoje rzeczy i nikt nie ma prawa ich zabierać. Trochę niepokoju zasiewa w naszych sercach św. ojciec Pio. Pewien fakt może nam dać wyobrażenie tego, jak traktował on przypadki przekraczania siódmego przykazania. Sklepikarz z Cava di Tirreni spowiadał się, a ojciec Pio zapytał go, ile zarabia na sprzedaży. Penitent nie odpowiadając wprost powiedział: „Ale daję na jałmużnę!” Na to ojciec Pio: „Z pieniędzy innych ludzi! Złodzieju! Wynoś się!” Ten był tak poruszony, że porzucił zawód. Innym razem mieszkaniec Palermo, działacz związkowy, czując się niezręcznie w związku z zagrożeniami moralnymi, jakie napotykał w swojej działalności, poradził się ojca Pio, a ten nakazał mu zmienić zajęcie, ponieważ „polityka uczy kraść!”

            Jan Paweł II mówił w Polsce: „Siódme przykazanie uwydatnia prawo osoby ludzkiej do posiadania rzeczy jako dóbr. Chodzi jednak nade wszystko o osoby, o rzeczy ze względu na osoby. Człowiek bowiem potrzebuje rzeczy jako środków do życia. Człowiek dlatego otrzymał od Stwórcy władzę nad rzeczami: „Czyńcie sobie ziemię poddaną” (por. Rdz 1, 28). Winien posługiwać się nimi w sposób ludzki. Ma zdolność ich przetwarzania wedle swoich potrzeb. Ma więc i prawo posiadania ich celem przetwarzania. Dobra materialne służą nie tylko używaniu, ale także wytwarzaniu nowych dóbr. Człowiek ma do tego prawo, a nawet moralny obowiązek wytwarzania nowych dóbr dla siebie i dla drugich tak, aby całe społeczeństwo stawało się zasobniejsze – aby mogło bytować w sposób bardziej godny ludzkich istot.”

            Katechizm przypomina nam również o miłosierdziu względem ubogich. Zapewniwszy sobie poziom życia resztą dóbr mamy dzielić się z bliźnimi… Nie można też, mówi Papież, nadużywać swojej władzy nad dobrami materialnymi i kierować się tylko egoizmem i pragnieniem przyjemności. Cały czas musimy pamiętać, że jesteśmy tylko przechodniami na ziemi i wszystko, co posiadamy, zostało nam dane chwilowo. Przyjdzie czas, że będziemy musieli wszystko zostawić i zdać sprawę ze swego zarządzania.

            Katechizm skrupulatnie określa, czego nie należy robić:

„Są moralnie niegodziwe: spekulacja, która polega na sztucznym podwyższaniu ceny towarów w celu osiągnięcia korzyści ze szkodą dla drugiego człowieka; korupcja, przez którą wpływa się na zmianę postępowania tych, którzy powinni podejmować decyzje zgodnie z prawem; przywłaszczanie i korzystanie w celach prywatnych z własności przedsiębiorstwa; źle wykonane prace, przestępstwa podatkowe, fałszowanie czeków i rachunków, nadmierne wydatki, marnotrawstwo. Świadome wyrządzanie szkody własności prywatnej lub publicznej jest sprzeczne z prawem moralnym i domaga się odszkodowania.”

                                                                                                  B.J.

VIII PRZYKAZANIE DEKALOGU

„Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu ”

           W Starym Testamencie ósme przykazanie przede wszystkim dotyczyło problemu składania fałszywego świadectwa w sądzie. Dzisiaj w tym aspekcie również nie straciło na ważności. Nadal upomina, aby składane świadectwo było w absolutnej zgodności z prawdą.

          Jednak przykazanie „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu ” ma jeszcze szerszy zasięg. Nie chodzi tu tylko o sytuację świadka, który składa fałszywe zeznania. Przykazanie dotyczy każdego wydarzenia, w którym słowo ludzkie mija się z prawdą, gdzie człowiek świadomie i dobrowolnie dopuszcza się kłamstwa: niezgodność myśli i słów, wszelka obłuda, oszustwo i podstęp, wzajemne oszczerstwa i zwodzenie jeden drugiego. Także złe mówienie o drugim człowieku, zniesławienia, czy 'ubarwianie' zasłyszanych historii, to często spotykane przykłady porzucenia prawdy i szerzenia kłamstwa. Czemu w słowach wielu ludzi jest tyle nieszczerości i manipulacji prowadzącej nie do dobra drugiego człowieka, ale do osiągnięcia własnego celu? Czy nie przypomina nam to biblijnej rozmowy Ewy z szatanem, podczas której oszukał i zwiódł on pierwszych rodziców, sprowadzając na świat grzech? Szatan jest mistrzem i ojcem wszelkiego kłamstwa. Cała jego działalność opiera się na kłamstwie i zmierza do oszukania każdego człowieka. W Piśmie Świętym natchniony autor wyraźnie więc napomina: "Wstrętne dla Pana są usta kłamliwe" (Prz 12, 22). Niestety we współczesnym świecie kłamstwo przybiera także zasięg globalny. Manipulacja mediami i przekazywanymi przez nie informacjami wyjątkowo skutecznie przyczynia się do rozpowszechniania fałszu, a co za tym idzie - zła na świecie.

            Co skłania nas do ulegania kłamstwu? Brak odwagi, lęk przed byciem odrzuconym albo przed utratą tego, co już się zdobyło? Warto się nad tym zastanowić, rozważyć to... W chwilach wątpliwości dobrze jest przypomnieć sobie słowa Ojca Świętego, który w klarowny i zdecydowany sposób głosi naukę Pana Jezusa: "Chrystus przed Piłatem zapytany, czy jest królem, odpowiedział: "Jam się po to narodził i po to przyszedłem na świat, ażeby dać świadectwo prawdzie". Jeżeli więc wciąż czytamy Ewangelię i wciąż nad nią myślimy, to uświadamiamy sobie, że ta sprawa między prawdą a kłamstwem, między świadectwem prawdy, świadkami prawdy a ojcem kłamstwa, jest jakąś sprawą pierworodną i podstawową". (Homilia Jana Pawła II, Olsztyn 06.06.1991).

                                                                                                                           B.J.

IX PRZYKAZANIE DEKALOGU

Nie pożądaj żony bliźniego swego”

            Grzech pierwotny skaził naturę człowieka i spowodował w nas skłonność do zła. Ta słabość powoduje, że doświadczamy różnych złych pokus, pragnień czy pożądań, i często nie pozostajemy na nie obojętni. Są też pragnienia szlachetne, dobre, pociągające nas ku wartościom wyższym. Warto tu jednak zauważyć, że wszelkie pragnienia czy pożądania nie są raczej zależne od woli człowieka. Pojawiają się – można by rzec – nie wiadomo skąd. Trudno jest więc ich zakazywać lub nakazywać. Samo ich pojawienie się jest niezależne od człowieka, ale już w pełni zależna jest od woli człowieka aprobata lub odrzucenie zarówno złych jak i dobrych pragnień. Dziewiąte przykazanie Dekalogu zakazuje nam aprobaty, akceptacji złych pożądań. Taka akceptacja bowiem przyczynia się do podtrzymania, a w konsekwencji do utwierdzenia nas w pożądaniu, który rychło przekształca się w gotowość grzesznego działania. W przypadku popędu płciowego te pożądania są wyjątkowo silne. Od przyzwolonego pożądania do grzechu jest bardzo blisko. Dlatego Jezus mówi: „Każdy kto pożądliwie patrzy… już dopuścił się cudzołóstwa (Mt 5, 28). Konsekwencje poddania się temu pożądaniu mogą być tragedią dwóch rodzin naraz, jeśli pożądającym żony bliźniego jest człowiek żonaty. Zło pożądliwości ma jednak swój początek znacznie wcześniej. Pochodzi ono z najniższych pokładów naszego człowieczeństwa. Dotyczy bowiem naszych instynktów i cielesności, i dalekie jest od tego, do czego dąży Duch. Spójrzmy, co na temat IX przykazania mówi Ojciec Święty: „Dziewiąte przykazanie skierowane do wszystkich, szczególnie przestrzega tych, którzy nie żyją życiem wewnętrznym. Żyją zewnętrznie. Żyją zmysłami, odruchem instynktów. Przykazanie brzmi: „Nie pożądaj żony bliźniego twego”, więc już nie tylko „nie cudzołóż”, ale też „nie pożądaj”. Nie daj się uwikłać wszystkim tym siłom pożądania, który drzemią w tobie jako „zarzewie grzechu”. Nie daj się opanować „człowiekowi cielesnemu” (por. 1 Kor 3, 3). (…) A zatem [trzeba] podjąć to, co każdy z nas ma w sobie z ducha i z Ducha Świętego. Nie dać się też uwikłać całej tej cywilizacji pożądania i użycia, która panoszy się wśród nas, korzystając z różnych środków przekazu i uwodzenia. Czy jest to cywilizacja czy raczej antycywilizacja? Kultura czy antykultura? Trzeba wrócić do elementarnych wyróżnień. Przecież kulturą jest to, co czyni człowieka bardziej człowiekiem. Nie to, co tylko „zużywa” jego człowieczeństwo”.

(Homilia Jana Pawła II, Kruszyna k/Włocławka, 07.06.1991)

B.J.

X PRZYKAZANIE DEKALOGU

Nie pożądaj żadnej rzeczy, która jego jest”

           W przykazaniu „Nie pożądaj żadnej rzeczy, która jego jest” (podobnie jak w przykazaniu poprzednim) dotykamy wnętrza ludzkiego. "Pożądanie" nie jest zewnętrznym uczynkiem. "Pożądanie" jest tym, czym żyje ludzkie serce. (...) Bezpośrednio chodzi tu o dopełnienie tego, co zawiera się w siódmym przykazaniu "Nie kradnij" (...). Przykazanie to wskazuje na taką hierarchię wartości, w której "rzeczy", czyli dobra materialne, zajmują miejsce nadrzędne. Pożądanie "rzeczy" opanowuje tak serce ludzkie, że nie ma już w nim niejako miejsca na dobra wyższe, duchowe. Człowiek staje się poniekąd niewolnikiem posiadania i używania, nie bacząc nawet na własną godność ani też na bliźnich, na dobro społeczeństwa, na samego Boga. Jest to pożądanie zwodnicze. Chrystus mówi: "Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?" (Mt 16, 26).

(Homilia Jana Pawła II wygłoszona podczas Mszy św. na placu przy stadionie "OSIR" w Płocku 07.06.1991).

            W Starym Testamencie dobra materialne były wyrazem błogosławieństwa Bożego, opieki i swego rodzaju zapłatą za wierność Bogu. Zapewniały pełną pokoju egzystencję i niezależność od innych. Jednak nie były wartością najwyższą, a nieuczciwe ich zdobywanie spotykało się z potępieniem. "Kto ufa bogactwu - upadnie" (Prz 11, 28). Nowy Testament nie poświęca zbytnio uwagi bogactwu materialnemu. Zyskuje ono na wartości wówczas, kiedy staje się narzędziem pomocy, sposobem wyrażenia miłości wobec ludzi ubogich i potrzebujących. A jaki my mamy stosunek do rzeczy materialnych? Jakie miejsce zajmują w naszym życiu? Jak wskazuje Ojciec Święty, pisząc o X przykazaniu, w tej kwestii nie tylko mamy uważać na własne czyny, ale naszym obowiązkiem jest kontrolowanie swego wnętrza. Badając swoje pragnienia, dążenia, to, co naprawdę jest dla nas najważniejsze i co jest naszym celem (często głęboko ukrytym, a nawet nieuświadomionym), możemy rozeznać swoją hierarchię wartości. Gdy w naszym życiu pojawia się zazdrość o rzeczy, które posiadają inni, lub nieodparta chęć, czy chciwość wobec cudzej własności, warto zastanowić się: jak reaguję na te pokusy? Czy odrzucam je precz, pragnąc by Bóg był na pierwszym miejscu, a także mając na uwadze miłość bliźniego. Czy może podtrzymuję te myśli, budząc w sobie zawiść, rozgoryczenie i niechęć. Warto dołożyć wysiłku, aby rozeznać w sobie prawdę, szczególnie w sprzyjającym czasie Wielkiego Postu.

                                                                                       B.J.

Copyright © 2004 Parafia św. Patryka w Warszawie www.patryk.jezus.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Aktualizowane: 22-11-04.